O jeździe samochodem wszędzie tam, gdzie samochodem jeździć się nie powinno. Kuba Dybalski, Krzysztof Girgiel

Wpisy z tagiem: Rajd Dakar 2012

wtorek, 17 stycznia 2012

I po Rajdzie Dakar. Motocykle jak zwykle walczyły w dwójkę. Coma z Despresem. Obaj mieli przygody, obaj popełniali błędy. Ale ten decydujący popełnił jednak Hiszpan. Mylił drogę wcześniej i błąd nawigacyjny zabrał mu zwycięstwo. Zresztą jeśli przyjrzycie się miejscu, w którym się zgubił, to trudno się nie zgubić. Tu wydma, tam wydma i gdzie tu jechać?

Pisałem już wcześniej, że żal okropny, że do mety nie dojechał Jakub Przygoński. Błysnęli w tym roku inni - Joan Barreda Bort, czy Gerard Farres Guell, Francisco Lopez Contardo. Oni są wymieniani w podsumowaniu, powinien być tam też motocyklista Orlen Teamu.

Pojedynek samochodów, był nierówny. Nie miały szans mini, bo hummery był zwyczajnie szybsze. To widać na poniższym filmie, gdy Gordon przejeżdżał wydmę razem z Peterhanselem. Nie miały szans jednak i hummerey, bo były zawodne, a poza tym - jak się potem okazało - z nie do końca uczciwym wspomaganiem technicznym. To wyszło przy okazji Robby'ego Gordona. Oszustwem nazwał to Peterhansel, oszustwem nazwał też Hołowczyc i być może Polak skończy nie na 10. a na 9. miejscu.

A osiągnięcie Francuza niezwykłe. Peterhansel wygrał rajd po raz dziesiąty. Na mecie przyznał, że już nie wierzył, że powoli traci wiarę, że będzie w stanie to zrobić. Tymczasem udało się. Niezwykłe. Nawet jeśli przypomnimy incydent z motocyklistą. Zresztą Hołowczyc na Okęciu przyznał, że Peterhansel bardzo lubi motocyklistów, sam nim przecież był, a i on - jak sobie przypomina - mógł zahaczyć, któregoś :)

A na deser zobaczcie przez co przejechali w tym roku uczestnicy. I jak tu nie lubić Dakaru?

kd

niedziela, 15 stycznia 2012

To mimo wszystko dziwne, że mówi się o czternastu etapach, a już po tym trzynastym wszystko jest jasne. Właściwie Dakar skończył się w sobotę. Przynajmniej dobrze, że najtrudniejszym etapem w całym rajdzie. Tak mówi Peterhansel i patrząc na wygibasy jakie wywijał w powietrzu hummer Gordona, chyba tak było...

A na deser dwaj zwycięzcy. Nie sobotniego etapu, a całego rajdu.

kd

sobota, 14 stycznia 2012

Kiedy Kuba Przygoński w 2010 r. jechał po 8. miejsce - najlepsze w historii, jeśli chodzi o polskich motocyklistów w Dakarze - Stefan Svitko debiutował. I w debiucie zajął świetne, trzynaste miejsce. Przed rokiem nie dojechał do mety ósmego etapu. W tym roku Słowak jedzie świetnie, jest piąty w klasyfikacji generalnej. Zresztą ten rajd wyjątkowo sprzyja, by na nim zabłysnąć. Rywalizacja Comy z Despresem toczy się swoją drogą, a przy okazji bardzo fajnie jadą inni, jak Joan Barreda Bort, czy Gerard Farres Guell. Tym bardziej szkoda, że nie jedzie Kuba.

A na deser kormorany.

kd

piątek, 13 stycznia 2012

Zawsze się zastanawiałem. Drobniutki piaseczek, którego ziarenka są włąściwie niewiele większe od kurzu, który staje się chmurą, gdy tylko ktoś po nim przejedzie, a w dotyku jest sypki i trudno go utrzymać w ręce, w Afryce nazywa się fesz-feszem. To zmora dakarowców. Ale w Ameryce Południowej ma też swoją nazwę - guadal. Zawsze się zastanawiałem, dlaczego ta nazwa się nie przyjęła, tylko wszyscy wciąż mówią o fesz-feszu...

Co do rajdu to cały czas czekam aż stanie się coś wy rywalizacji Coma-Despres. Któremuś z nich muszą wreszcie puścić nerwy. Któryś z nich musi popełnić błąd. Bo co do Peterhansela to już nie mam złudzeń, że ktokolwiek go w tym rajdzie dogoni.

A na deser Robby Gordon naprawiający auto w towarzystwie peruwiańskich kibiców. Wdzięczne i wesołe. Mniej wesoło jest wśród kierowców, którym coraz mniej się podoba, że Amerykanin jedzie, choć został zdyskwalifikowany.

kd

czwartek, 12 stycznia 2012

O samochodach krótko, bo co tu dużo pisać. Może więcej emocji wywołałaby cała sprawa z Robby'm Gordonem, który pewnie jedzie już bez sensu, bo skoro został wykluczony, to czemu organizatorzy mieliby zmienić decyzję. Gdyby nie klops Krzysztofa Hołowczyca. Prawie sześć godzin straty zamyka mu nadzieję na wygraną. Dobrze, ze przynajmniej jedzie dalej, choć czy pojedzie będzie wiadomo w czwartek. Nawiasem mówiąc to przedziwne, że organizatorzy wadę konstrukcyjną wykryli w hummerze wykryli po 2/3 rajdu. U quadowców znaleźli ją od razu.

Za to wśród motocyklistów wszystko zapowiada się na dramatyczną końcówkę. Coma z Despresem jadą kilka tysięcy kilometrów i w końcu i tak będą decydowały sekundy. Albo Coma się zgubi, albo Despres wpadnie w błoto. Tak czy siak będą emocje.

Na deser dziś odmiana. Wywiad ze zwycięzcą etapu, którym nie jest ani Coma, ani Despres. To nie zdarza się często.

kd

środa, 11 stycznia 2012

Tak powiedział komentator w poniższym podsumowaniu 9. etapu. Bajecznie wygląda zjazd motocykla z tej wielkiej wydmy niedaleko Iquique. Autor bloga widział swego czasu jak na mecie OS-u pod Copiapo zza wydmy wielkiej jak góra najpierw wyłaniał się helikopter, potem samochód, albo motocykl, ale potrzebował jeszcze kilku minut, by z niej zjechać. Meta w Iquique musi robić jeszcze większe wrażenie.

Działo się we wtorek i to głównie wśród samochodów. Tych którzy płaczą nad dachowaniem Hołowczyca, zapewniam - może być gorzej, co pokazuje przykład Al-Attiyaha. Wielkie wrażenie robi za to Robby Gordon mknący z prędkością 195 km/h.

A nawiasem mówiąc to zachowanie Peterhansela, który o mało co nie przejechał w strumieniu jednego z uczestników - mało eleganckie.

A na deser dla odmiany nie wywiad, ale jeszcze trochę wydm.

kd

wtorek, 10 stycznia 2012

Błoto w które wpadli motocykliści, rzeczywiście robi wrażenie. Nigdy nie wyciągałem motocykla z takiej kałuży, ale nie dziwię się, że dakarowcy mieli z tym problemy. Z drugiej strony to chyba Nasser Al-Attiyah jest największym pechowcem tego rajdu. Co etap to on ma problemy z tym hummerem...kompletnie konkretnie.

Zwróćcie uwagę, że lektorzy coraz lepiej wymawiają nazwisko Polaka. Zaczynali od "Olowsyk", teraz jest "Holowczyk". A na deser drugi dziś na etapie Robby Gordon.

niedziela, 08 stycznia 2012

Tak jak w tytułe nazwano Nassera Al-Attiyaha w relacji na stronie organizatorów rajdu. W drugiej części OS-u, po neutralizacji Katarczyk wyprzedził na trasie pięciu kierowców! I to jakich. M.in. Sousę, De Villiersa, Leala Dos Santosa i Novitsky'ego. Te hummery, wyglądają na dużo groźniejsze niż się wszyscy spodziewali. Oczywiście jeśli się nie psują. Poniżej podsumowanie ze strony dakar.com.

A na dokładkę Coma. Al-Attiyah po etapie pytany o cele, powiedział: "odrabiać po osiem minut na etapie". Coma aż tyle nie musi, wystarczą mu półtorej, dwie minuty na każdym OS-ie. Akurat w ego wypadku jest to wykonalne...

kd

piątek, 06 stycznia 2012

Absolutnie nieziemski widok to Cyril Despres który jedzie pośrodku niczego. Widoki na Dakarze są wyjątkowe, ale niektóre są jeszcze piękniejsze niż inne. Z drugiej strony to jednak wstrząsające dla kogoś kto pamięta Dakary afrykańskie. Al-Attiyah stoi na środku pustyni, ale wokół niego grupka kibiców. Może gdy rajd wjedzie na Atakamę będzie wreszcie pusto. Choć nawet tam na mecie jest spory tłum kibiców. Więcej filmów z piątego etapu na dakar.com.

A jako bonus - jakże mogło być inaczej - czwartkowy zwycięzca.

kd

czwartek, 05 stycznia 2012

W podsumowaniu czwartego etapu efektowne parkowanie Nassera Al-Attiyaha na drzewie. Katarczyk prowadził podczas etapu, a i tak stracił blisko pół godziny. Dużą stratę poniósł też Robby Gordon. Mimo słabszej jazdy Hołowczyca tym razem mini zdecydowanie nad hummerami. Peterhansel jedzie jak profesor, jak na 9-krotnego zwycięzcę Dakaru przystało. Filmy z serwisu dakar.com.

A na dokładkę Coma narzeka na wodę. Dopiero czwarty etap, a Hiszpan już wygląda na dość zmarnowanego. Pomyślcie, co będzie na mecie.

kd

 
1 , 2