Wpisy z tagiem: Orlen Team
niedziela, 27 listopada 2011
Małysz na trasie jest jednak głównym kłopotem, dla Orlenu. Firma paliwowa promuje się przez sport, przede wszystkim motoryzacyjny. Prawie dziesięć lat temu założyła Orlen Team i postawiła na jakość. Skład ma wyśmienity. Na motocyklach doświadczeni Jacek Czachor i Marek Dąbrowski, a także mniej doświadczony, ale najbardziej utalentowany Jakub Przygoński. Zresztą trudno mówić, że niedoświadczony, jeśli będzie to jego trzeci Dakar a poprzednio był 11. i 8. W dodatku w teamie Orlenu pojedzie Krzysztof Hołowczyc. „Orlenowcem” będzie trochę pół na pół, jednocześnie reprezentując zespół Monster X-Raid Team. Dzięki temu jedzie samochodem, który może dać wygraną. Takim samym Mini jak Peterhansel. Innymi słowy - faworyt. Ale w telewizjach śniadaniowych - Adam Małysz. W wiadomościach - Adam Małysz, w relacjach z rajdów takich i owakich - Adam Małysz (czasem nawet jego żona Iza). O tym, że Kuba Przygoński niedawno wygrał Rajd Merzouga w Maroku (startowali m.in. Helder Rodrigues i Jordi Viladoms) wiedzą pasjonaci i niewielu poza nimi. O tym, że były skoczek dachował na poligonie w Żaganiu napisały wszystkie portale. Orlen ma pecha, bo jego team z roku na rok jest silniejszy, a teraz - wyjątkowo mocny. Hołowczyc - też przecież, elokwentny i lubiany celebryta - jest dodatkowo świetnym kierowcą i kandydatem co najmniej do pierwszej trójki na mecie. Idealna sytuacja, by przez miesiąc nie mówiło się o niczym innym tylko o nim. Ale na Małysza nie ma rady. On na sławę zapracował na skoczni bardzo ciężko przez grubo ponad dekadę. W Dakarze, czy tego chce czy nie (pewnie nie), wystartuje jako celebryta i tak będzie postrzegany. Przynajmniej na razie. Zainteresowanie mediów będzie ogromne, oczekiwania kibiców skoków, czy po prostu fanów samego Małysza pewnie też będą spore. I to akurat źle dla samego Adama, który powtarza, że celem jest dojechanie do mety. Ma słuszność, to wcale nie jest mało, bo dojeżdża zwykle mniej niż połowa startujących. A dlaczego „przynajmniej na razie”? Bo niewykluczone, że Małysz okaże się rajdowym talentem. Dakar zna takie przypadki. Tam bardziej liczy się charakter, niż mistrzostwo kręceniu kółkiem. Liczy się mentalność zwycięzcy. Peterhansel najpierw sześć razy wygrał Dakar na motocyklu, by przesiąść się za kierownicę i po sześciu latach wygrać jako kierowca (potem jeszcze dwa razy). Małysz zwycięzcą jest i basta - tego mu nie zabraknie. Jest jeszcze jeden przykład, zdecydowanie mu bliższy. Luc Alphand w latach 90-tych był jednym z najlepszych narciarzy na stokach alpejskiego Pucharu Świata. W 1997 r. zdobył Kryształową Kulę. Już rok później po raz pierwszy pojechał na Rajd Dakar. W trzech z czterech pierwszych startów nie dojechał do mety. Wygrał w 2006 r. kd P.S. A tak dla równowagi. Takim samochodem pojedzie Hołowczyc. |
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Moto na Sport.pl
Tagi
|