O jeździe samochodem wszędzie tam, gdzie samochodem jeździć się nie powinno. Kuba Dybalski, Krzysztof Girgiel

Wpisy z tagiem: WRC

piątek, 30 marca 2012

Zanim Rajd Monte Carlo wrócił do kalendarza WRC, za najtrudniejszy start w sezonie uchodził Rajd Portugalii. Dlaczego? Dlatego, że na rozmieszczonych w górach trasach jest mnóstwo ślepych zakrętów i szczytów, za którymi nie wiadomo co się kryje. Dlatego, że na twardych, kamienistych drogach bardzo łatwo zniszczyć opony. Wreszcie dlatego, że dodatkowe problemy lubi sprawiać pogoda. Kiedy rajd rozgrywano na przełomie maja i czerwca kierowcy odczuwali niszczycielską moc upałów i po każdym dniu zjeżdżali z pętli o parę kilogramów lżejsi. By uniknąć tych intensywnych kąpieli słonecznych rajd przeniesiono na marzec. Temperatury już nie przeszkadzają, za to karty zaczął rozdawać deszcz.

W tym roku wystarczyło pięć odcinków specjalnych, by z rajdem pożegnali się mistrz świata Sebastien Loeb (Citroen) i pierwszy kierowca Forda Jari-Matti Latvala. Francuz wyleciał z trasy na nocnym odcinku Santa Clara. Jego opis sytuacji brzmi jakby znajomo: Nie usłyszałem dobrze wskazówek pilota. Myślałem o skręcie w lewo, kiedy trzeba było skręcić w prawo. Byłem po złej stronie. To działo się tuż za szczytem, więc nie mogłem zobaczyć zakrętu. To był kompletnie ślepy zakręt, a jazda po zmroku dodatkowo utrudniła zadanie - relacjonował Loeb. Jego Citroen stoczył się po zboczu i kilka razy koziołkował. Załodze nic się nie stało, ale auto doznało na tyle poważnych ”obrażeń”, że nie dało się nim dalej jechać. Wszystko widać na tym filmie:

Fatalne wspomnienia wywiezie też z Portugalii Latvala, co powoli staje się tradycją tego rajdu. W 2009 roku Fin miał przerażająco wyglądający wypadek. Jego Ford koziołkował po dwustumetrowym zboczu, gubiąc po drodze kolejne elementy. Z auta została kupa złomu.

Rok później kierowca Forda zakończył ściganie na drzewie. W ubiegłym roku szczęśliwie ukończył rajd na trzecim miejscu, ale teraz znów szybko wyleciał z trasy. W nocy i rano nad trasami rajdu spadł ulewny deszcz, przez co piąty odcinek Tavira bardziej przypominał zapasy samochodów w błocie, niż realną walkę o czas. Latvala nie poradził sobie z trudnymi warunkami i wypadł z drogi. Nie odrobi więc straty punktowej do Leoba. Bilans początku sezonu jest dla Fina fatalny - z czterech pierwszych rajdów ukończył tylko jeden (zwycięstwo w Szwecji). Ford może jeszcze liczyć na Pettera Solberga, który po pięciu odcinkach był liderem rajdu i jeśli utrzyma tę pozycję to zostanie nowym liderem klasyfikacji generalnej.

poniedziałek, 30 stycznia 2012

- Wyścigów w Europie jest za dużo - powiedział w 2006 roku szef FIA Max Mosley. Od tamtej pory w kalendarzu F1 pojawiły się m.in. GP Indii, GP Korei, GP Abu Zabi, GP Japonii i GP Singapuru, a zniknęły wyścigi na Torze Imola (Włochy) czy Magny-Cours (Francja). Na konto F1 wpłynęły za to miliony dolarów, bo nowi gospodarze ochoczo płacili za oglądanie u siebie najsłynniejszych wyścigów na  świecie.

Dziś słowa Mosleya, tyle że w kontekście rajdów, powtórzył jego następca Jean Todt. - Rajdy są za bardzo skupione na Europie - powiedział w wywiadzie dla ”Autosportu”. Wyjawił, że w przyszłym roku w kalendarzu WRC pojawią się dwie nowe eliminacje. Największe szanse mają: Indie, Brazylia, Chiny i Rosja. Wybór jest oczywisty. Brazylia to obecnie szósty najszybciej rozwijający się rynek na świecie. Rosjanie pokochali sporty motorowe dzięki Witalijowi Pietrowowi i już zagwarantowali sobie organizację GP F1 w Soczi na lata 2014-2020. Każde z nich zasili konto F1 o 40 mln dolarów. Gospodarka Indii wciąż rozwija się w szalonym tempie, a jak ważny jest rynek w Chinach pokazuje przykład Volkswagena. Producent, który w przyszłym roku wystawi w mistrzostwach świata fabryczny zespół, notuje w Azji rekordowe wyniki sprzedaży. Grupa (w jej skład wchodzą jeszcze Skoda i Bentley) w 2011 roku sprzedała w Chinach i Hong Kongu 2,26 mln pojazdów. To o 18 procent więcej niż rok wcześniej. Plany są jeszcze bardziej ambitne.

WRC na tych rajdach ma przede wszystkim zarobić, ale wiele może też stracić. Na rajdowych forach kibice już zastanawiają się, które europejskie eliminacje wylecą z kalendarza. Rajdy w Finlandii, Niemczech, Francji i Wielkiej Brytanii wydają się być nietykalne. Mocną pozycję ma też Rajd Portugalii i Rajd Hiszpanii. FIA nie zdecyduje się też raczej wyciąć Monte Carlo. Zagrożony może być Rajd Grecji, ze względu na fatalną kondycję ekonomiczną kraju. Bez względu na to jaką decyzję podejmą organizatorzy cyklu, na pewno niezadowolonych będzie mnóstwo.

Obrana droga rozwoju WRC to też zła wiadomość dla polskich kibiców. Bardzo maleją szanse na to, że w najbliższych latach do mistrzostw świata wróci Rajd Polski. Mikołajki gościły najlepszych kierowców w 2009 roku. Rajd został dobrze oceniony i przez kierowców i przez władze FIA. Mikko Hirvonen przyznał nawet, że polskie trasy przypominają mu fińskie oesy, co jest najlepszym możliwym komplementem. Niestety Rajd Polski ma niewiele do zaoferowania z biznesowego punktu widzenia. Nie jest żadną konkurencją dla Brazylii czy Chin i trudno spodziewać się, że ktoś znajdzie argumenty, by ponownie umieścić rajd w kalendarzu WRC.

kris

czwartek, 19 stycznia 2012

Rajd Monte Carlo

- Kocham ten rajd i nienawidzę go - powiedział Mikko Hirvonen przed Rajdem Monte Carlo, który po trzech latach wrócił do kalendarza WRC i rozpoczyna walkę o mistrzostwo świata. - Uwielbiam ten rajd, kiedy mnie tam nie ma. Jednak kiedy jedzie się w górach na niewłaściwych oponach i trzeba pokonywać oblodzone zjazdy na gładkich gumach - nie znoszę tego - tłumaczył kierowca Citroena, wyrażając pewnie odczucia większości kierowców.

 To właśnie wyjątkowo trudne i zmienne warunki zbudowały trwającą już ponad 100 lat legendę rajdu. Przemierzanie tras francuskiej riwiery w styczniu to jak spacer po polu minowym.  Można sobie spokojnie jechać po suchej drodze, by za kolejnym zakrętem wpaść na oblodzony lub mokry fragment. Wybór odpowiednich opon i tempa jazdy jest wielkim wyzwaniem nawet dla doświadczonych zawodników i mechaników. Jedni i drudzy przeklinają Monte Carlo, ale z drugiej strony mają niepowtarzalną okazję do wykazania się umiejętnościami i intuicją.

 Zimowe, zaśnieżone trasy pokazały swoją złośliwość już podczas testów, kiedy serwisy rajdowe ledwie nadążały z publikacją informacji o kolejnych kraksach. Peter Van Merksteijn senior wylądował 10 m poza trasą i musiał przerwać testy, by zespół zdążył wyklepać jego Citroena na czas. Dani Sordo rolował, uderzył w bandę i uszkodził skrzynię biegów. Ott Tanak zakończył jazdy z rozwalonym przodem swojej Fiesty. Podczas prób w Monako poza trasą lądowali Francois Delecour i Petter Solberg.

 Podobnie wygląda sam rajd. Jari-Matti Latvala tak skupił się na oblodzonej drodze, że już nie był w stanie wysłuchać instrukcji pilota. Wypadł z trasy, rolował i musiał się wycofać. To samo groziło Delecourowi, który zaliczył bliskie spotkanie z okalającym trasę murem, urwał przedni spoiler, ale był w stanie jechać dalej. W czwartek na szybkim zakręcie nie wyrobił się szalejący w Skodzie Fabii S2000 Sebastien Ogier. Francuz rozbił auto i pożegnał się z rajdem. Po dwóch dniach z rywalizacji wycofały się (z różnych powodów) już 22 załogi. 

 

W takich warunkach warto docenić wyniki Michała Kościuszki. Debiutujący w Monte Carlo Polak jedzie ostrożnie, a nawet asekuracyjnie, ale prowadzi w klasyfikacji PWRC i grupie N. W klasyfikacji generalnej liderem jest Sebastien Loeb i jeśli sam nie zrobi sobie krzywdy, to już raczej nikt go nie dogoni. Pasjonująco zapowiada się za to walka o drugie miejsce. Po 10 oesach Dani Sordo ma tylko 3 sek. przewagi nad Petterem Solbergiem.

kris

czwartek, 15 grudnia 2011

Ford World Rally team 2012

Na początku grudnia sytuacja wyglądała na dramatyczną. Fińskie media obwieściły, że Ford wycofa zespół z rywalizacji w WRC. MINI zakomunikowało, że jeśli nie pojawi się poważny sponsor, zespół pojawi się tylko na kilku wybranych rajdach. Petter Solberg przyznał, że nie będzie go stać na utrzymanie prywatnego zespołu w kolejnym sezonie i jeśli nie przejdzie do Forda, to być może w ogóle zakończy karierę w rajdach. Kibice szykowali się na "Citroen World Rally Championship", bo wiele wskazywało na to, że francuska ekipa w przyszłym sezonie nie będzie miała się z kim ścigać.

Tymczasem dziś Ford ogłosił: Zostajemy w WRC i to co najmniej na dwa najbliższe sezony. Malcolm Wilson i M-Sport dostali jeszcze jedną szansę na zbudowanie zespołu zdolnego walczyć o tytuł z Citroenem. Pierwszym kierowcą zespołu został Jari-Matti Latvala, a drugim autem pojedzie Solberg.

"Jari-Matti Latvala to jedna z wschodzących gwiazd sportów motorowych. Już teraz wielu uważa go za najszybszego kierowcę w WRC. W tym roku pokazał dużą stabilność i wysokie umiejętności na każdej nawierzchni. Wierzymy, że rozkwitnie w nowej roli, jako pierwszy kierowca" - chwalił kluczową postać w teamie Gerard Quinn, kierownik Forda do spraw sportów motorowych.

Latvala był skazany na rolę pierwszego kierowcy Forda od chwili, gdy Sebastien Ogier wybrał ofertę Volkswagena. Czy 26-letni kierowca udźwignie rolę lidera? Kilkanaście miesięcy temu nikt tego pytania nie traktowałby poważnie. Fin był tak samo szybki, co nieodpowiedzialny i nieprzewidywalny. W ostatnim roku zrobił jednak duży postęp i ustabilizował formę. Zespół miał z niego mnóstwo pożytku. Kiedy trzeba było pomóc Hirvonenowi w walce o tytuł - pomagał. Kiedy nadarzała się okazja do ataku - atakował. Gdyby liczyć wyniki tylko z drugiej części sezonu, Latvala byłbym mistrzem, a Ford świętowałby zwycięstwo w klasyfikacji konstruktorów. Dobrą formę potwierdził wygrywając próbę generalną przed Rajdem Monte Carlo - asfaltowy Rallye du Var. Kolejnym celem musi być walka o tytuł. 

Będzie mu pomagał Petter Solberg, ostatni mistrz świata sprzed ery Sebastiena Loeba. Wybór Norwega był dla Forda najlepszym rozwiązaniem. Ani Ott Tanak, ani Mads Ostberg nie gwarantowali potrzebnej do walki z Citroenem stabilności. Solberg to wciąż zawodnik ścisłej czołówki. Ma gigantyczne doświadczenie, charyzmę i mnóstwo kibiców na całym świecie. Na rajdowych forach już zaczęły się dyskusje - czy i kiedy "Hollywood" zabierze Latvali pozycję kierowcy nr 1.

W cieniu decyzji Forda pojawiły się informacje na temat umowy MINI z Red Bullem. Pozyskanie tak silnego sponsora pozwoliłoby ekipie spokojnie przygotować się do pełnego cyklu WRC. A że potencjał jest spory wiemy już od poprzedniego sezonu. Powracający do rajdów po 50 latach zespół MINI wystartował zaledwie w sześciu eliminacjach a i tak dwa razy wdarł się na podium i zdobył nagrodę Autosportu dla najlepszego samochodu roku. 

Jeśli informacje się potwierdzą, na starcie rajdu Monte Carlo zameldują się trzy mocne ekipy z planem walki o zwycięstwa. A takiego luksusu nie było w WRC od 2008 roku. 

kris

PS. Ford w nowych barwach (bez naklejek Abu Dhabi) wygląda znacznie lepiej.

środa, 23 listopada 2011

Sebastien Ogier, Julien Ingrassia, Volkswagen Polo R WRC, Volkswagen Motorsport

Kiedy tydzień temu Sebastien Ogier rozstawał się z Citroenem, było jasne, że dłuższe bezrobocie mu nie grozi. Wydawało się, że utalentowanego Francuza przechwyci zespół Forda, tymczasem dziś zatrudnieniem Ogiera pochwalił się Volkswagen. 27-letni kierowca podpisal kontrakt na trzy lata. - Jestem szczęśliwy, że Sebastien Ogier i Julien Ingrassia dołączyli do nas. - Obaj są ważnymi elementami w budowaniu zespołu, który będzie odnosił sukcesy w WRC. To także dowód zaufania, jeśli tak mocna para wybiera zupełnie nowy zespół, który ciągle jest w budowie - powiedział Ulrich Hackenberg, członek zarządu Volkswagena. - Musimy teraz zbudować dla nich jak najbardziej konkurencyjny samochód. To dla nas dodatkowa motywacja. Nie możemy się doczekać pracy z nimi. Liczymy na wiele zwycięstw i mistrzowskich tytułów - dodał Kris Nissen, szef Volkswagen Motorsport. A po te tytuły Ogier pojedzie Volkswagenem Polo R WRC o mocy 300 KM z silnikiem TSI o pojemności 1.6 litra.



Ogier dostanie w Volkswagenie to, na co nie mógł liczyć w Citroenie - będzie absolutną gwiazdą, to wokół niego będzie kręcił ten zespół. A że Volkswagen potrafi zbudować samochod na miarę tytułu pokazały trzy zwycięstwa w Rajdzie Dakar. W konstrukcji auta na trasy WRC będzie pomagał Carlos Sainz, dwukrotny mistrz świata i zwycięzca Rajdu Dakar. W przyszłym roku Ogier i spółka skupią się na budowie Volkswagena Polo i startach Skodą Fabią w SWRC. Debiut w WRC zespół planuje na 2013 rok. Czy już wtedy będzie w stanie włączyć się do walki o tytuł? Dobre wyniki zespołu MINI, który wrócił do stawki po kilkudziesięciu latach, potwierdzają że na zbudowanie silnego zespołu wcale nie potrzeba wielu sezonów. A dodatkowym atutem Volkswagena będzie doświadczenie ze startów Skodą, a także talent Ogiera i pomoc Sainza. Niemiecki team ma wszystko, by w krótkim czasie stać poważną konkurencją dla Citroena.

A więc drżyj Sebastienie Loebie! 

kris

poniedziałek, 21 listopada 2011

Sebastien Loeb i Mikko Hirvonen

"Znowu drugi. Całe życie ciągle drugi. Nawet jak gdzieś pierwszy byłem, czułem się jak drugi, k***a."  Casting na rolę Adasia Miauczyńskiego w wersji rajdowej wygrał Mikko Hirvonen. Jako drugi kierowca Forda przez dwa lata jeździł ku chwale zespołu i Marcusa Gronholma. Jak już w 2008 roku został numerem 1 w teamie, to nigdy nie potrafił wyjść z cienia kolekcjonującego tytuły Sebastiena Loeba. Po trzech sezonach niepowodzeń (głównie drugich miejsc) skapitulował i przyjął ofertę Citroena, gdzie będzie jeździł obok francuskiego mistrza. Czy dobrze zrobił?

Lata porażek z Loebem dobitnie pokazały, że w tym składzie z Fordem nie jest w stanie osiągnąć więcej. Od przyszłego sezonu Hirvonen będzie jeździł takim samym autem jak Loeb i jeśli zespół od początku nie określi jasno hierarchii, Fin będzie miał niepowtarzalną okazję ostatecznie sprawdzić kto jest lepszym kierowcą. Zdecydują wyłącznie umiejętności. Jeśli nie będzie nadążał za Loebem, kartka z napisem "ten drugi" już chyba nigdy nie odklei się od jego pleców. Hirvonen ma więc niewiele do stracenia, za to sporo do wygrania. Jeśli w najbliższych sezonach zaprezentuje się dobrze i nie ograniczy się do asystowania Loebowi, stanie się naturalnym następcą 37-letniego mistrza. Może wyzwolić się z "klątwy drugiego", ale musi o to mocno powalczyć. To może być dla niego ostatnia szansa.

Ale na transferze Hirvonena mogą zyskać też inni. Sebastien Loeb - bo rywalizacja w jednym zespole z największym w ostatnich latach rywalem na pewno wyzwoli w nim nową motywację. Zespół Citroena - bo zakontraktował kierowcę, który w najgorszym wypadku będzie dobrze wypełniał polecenia i wywiąże się z powierzonej roli, a w najlepszym - udźwignie rolę przyszłego lidera zespołu. Zyskał Ford - bo ma okazję zbudować zespół od nowa i z nową energią powalczyć z Citroenem (o ile uda utrzymać się budżet). Zyskać mogą Sebastien Ogier (gdziekolwiek ostatecznie trafi) i Jari-Matti Latvala - bo to oni teraz wyrastają na głównych rywali kierowców Citroena.

Na pewno zyskają też kibice - bo po ostatnich ruchach wyraźnie widać, że po kilku latach stagnacji w rajdach wreszcie zaczyna się coś dziać, a rywalizacja w przyszłym sezonie może być najciekawsza od dawna.

kris